MISTYCZNA SZYSZYNKA

Dowiedz się dlaczego zbrodniarze w białych kitlach z tytułami profesorów, doktorów niszczą twoje zdrowie, dlaczego marihuana jest na indeksie zakazanych substancji będąc naturalnym lekarstwem. Szyszynka posiada niezwykle bogatą, metafizyczną historię. Według hinduskiej Mahabharaty ludzkość została nią obdarzona, gdy boska Parvati nałożyła dłonie na oczy Shivy, pogrążając ziemski byt w ciemnościach i przerażeniu.

„Wówczas to z czoła Pana Wszechświata strzelił potężny język ognia, rodząc w tym miejscu TRZECIE OKO – szóstą czarke, której wzmożona aktywność prowadzi ku nieograniczonemu poznaniu„

Szyszynka

Oko to jeszcze do niedawna traktowane było przez naukowców jak „wyrostek robaczkowy mózgu”, zaś zrozumienie wszystkich jego funkcji do dziś wprawia wielu badaczy w stan zakłopotania. Ciekawostką jest, że pojawia się w ludzkim embrionie dopiero w 49 dniu po zapłodnieniu, a według tybetańskich wierzeń dokładnie tyle czasu potrzeba duszy na opuszczenie jednego ciała i ponowne wcielenie się. Przypadkiem w 49 dniu życia płodu możliwe jest także określenie jego płci.
Nauka dopiero w połowie XX w. odkryła, że ten maleńki jak ziarnko ryżu gruczoł dokrewny pełni rolę biologicznego zegara, a także wpływa na wiele funkcji fizjologicznych organizmu i aktywizuje światło. Posiada bowiem kilka atrybutów prawdziwego oka. Jego wewnętrzna ścianka wyściełana jest takimi samymi fotoczułymi komórkami jak siatkówka, zaopatrzony jest także w pigment, obecny również w oczach fizycznych. O ile jednak zwykłe oczy służą do poznawania świata materialnego, szyszynka daje wgląd w głąb światów duchowych.
Z tego powodu okrzyknięto ją: „okiem mądrości”, „energetycznym centrum istoty ludzkiej”, „molekułą duchowości”, portalem świadomości, „wrotami percepcji”, „odbiornikiem i nadajnikiem subtelnych wibracji, które niosą myśli przez kosmos” (Satyananda 1972).

Oko Horusa

Ludzkość wiedziała o tym od zarania dziejów.
Słynne oko boga Horusa to w gruncie rzeczy ukryty symbol „obudzonej” szyszynki,
zaś słowo SEKRET (wiedza tajemna) pochodzi od sekrecji – substancji jakie ona wydziela.
W tym właśnie punkcie kryje się źródło tak pilnie strzeżonej przed profanami, tajemnej wiedzy Egiptu.
Wzorem Egipcjan również żydowscy kabaliści kodowali informacje na temat szyszynki. Za ich przykładem poszło wiele starożytnych szkół wiedzy tajemnej i – gdy dobrze poszukamy – odnajdziemy ją w rzeźbach czy na obrazach świątyń najróżniejszych kultur.

Niezaprzeczalny kult tego gruczołu obecny jest nawet… w Watykanie.
Automatycznie nasuwa mi się tu przypowieść ojca de Mello o pewnym mistrzu wielkiego serca, który uczył śmiertelników budzić wewnętrzne światło.
Przyglądający się temu uczeni w piśmie okrutnie się przestraszyli, bo gdy ludzie będą wszystko widzieć i wiedzieć, oni stracą nad nimi władzę.
Zabili więc mędrca, a ponieważ byli bardzo sprytni, napisali o nim piękne historie i wynieśli go na ołtarze. Od wieków uczą ludzi na całym świecie, jak go czcić, podczas gdy krzewioną przez niego wiedzę nadal trzymają w ukryciu.
Zachodnie tradycje mistyczne zawsze jakoś radziły sobie z łamaniem pieczęci wielkich tajemnic i znalazły nasz najwyższy potencjał duchowy tam, gdzie on istnieje – w szyszynce. Według francuskiego uczonego z XVII w., Kartezjusza, jest ona siedliskiem ducha, a konkretnie miejscem, w którym ciało i duch łączą się ze sobą. Podobnie Edgar Cayce dostrzegł w niej „punkt, w którym dusza zaczepiona jest o ciało”.

Żadna to więc dziś tajemnica, że organ ten stanowi siedzibę duchowej wiedzy, intuicji, inspiracji i oświecenia… Uaktywnia się, gdy ludzie osiągają wyższe stany duchowe. Uruchamia zdolności psychiczne, pamięć wyższych planów oraz świadomość życia w wielu czasach i ciałach. Otwiera nas na zdolności telepatyczne i widzenie wewnętrzne. Tu odnajdujemy dogmat Kosmicznego Prawa o jedności wszechrzeczy i wyjątkowości każdej z nich, otwieramy też źródło energii, obdarzającej nas zdolnościami ponad naturalnymi. Kadeceusz Hermesa
Starożytni Grecy uważali, że tylko ona łączy nas z wewnętrzną, rzeczywistą PRAWDĄ.
Ojciec naukowo pojmowanej anatomii, grecki lekarz Herofilos, opisał ją w IV wieku p.n.e. jako organ regulujący przepływ myśli.

I tak dokładnie jest! – Jako jedyny narząd mózgu szyszynka nie jest zdublowana, ponieważ w tym właśnie punkcie wszystkie, choćby sprzeczne ze sobą bodźce zewnętrzne muszą zostać połączone w JEDNOŚĆ. PRAWDA bowiem leży pośrodku, zamieniając skrajnie odmienne przekonania w jasno sprecyzowany pogląd! Wniosek oczywisty, że posługując się sprawną szyszynką, w obliczu najbardziej zagmatwanej ściemy i manipulacji potrafimy błyskawicznie uchwycić ”szóstym zmysłem” to, co miało być przed nami ukryte.

W świecie wiecznych przeciwieństw i pozornych sprzeczności wyższe JA zawsze odnajdzie głęboki sens jednoczącej wszystko siły Miłości.
Przepięknie przedstawia to Kaduceusz, nieodłączny atrybut Hermesa – uskrzydlonego posłańca i przekaziciela woli bogów, olimpijskiego „ayahuasquero”, który zsyła ludziom marzenia senne i wskazuje zagubionym właściwą drogę.
Brytyjski genealog i pisarz , sir Laurnce Gardner , twierdzi, że „prawdziwie uduchowiona osoba potrafi w sposób automatyczny postrzegać przy pomocy trzeciego oka.

Nie da się zmamić obrazom, ukazywanym przez zwykłe oczy, gdyż ujawniają one jedynie fizyczny obraz rzeczy (…). Osoby, które nauczyły się korzystać z możliwości, jakie daje szyszynka, potrafią przekraczać granice czasu i przestrzeni.”
Teozof G. de Puruker, w roku 1920 uznał gruczoł szyszynki za źródło intuicyjnej świadomości; „kiedykolwiek mamy przeczucie, gruczoł ten delikatnie wibruje, kiedy mamy inspirację lub przebłysk intuicyjnego zrozumienia, wibruje on mocniej…”
Rick Strassman zauważył, że istnieje rodzaj wizualnej analogii pomiędzy szyszynką a światłem i kolorami. Popularyzator starożytnej wiedzy na temat świętej geometrii, Drunvalo Melchidezek, uważa że szyszynka przyjmuje i obrabia geometryczne obrazy Wszechświata. Na subtelnym planie łączy w sobie wszystkie początkowe formy. Pracuje też z Kronikami Akaszy, zapisami wszystkiego, co odbywa się we Wszechświecie . W niej zmagazynowane są doświadczenia indywidualnej duszy, zdobyte podczas wielu wcieleń.

Do wszystkich tych rewelacji dodam, że od szyszynki właśnie zależy nasza zdolność projektowania wyobrażeń, a – co się za tym kryje – jest to centrum naszej kreatywności, pomysłowości , idei, wynalazków, wytworów sztuki i techniki… Dokładnie ten „wyrostek robaczkowy mózgu” czyni każdego z nas człowiekiem, a zdolność odkrycia w sobie twórczych mocy i kreowania swego losu stanowi niezaprzeczalny dowód jedności ze Stwórcą.
Rosyjskie badania Witalija Prawdiwstewa wykazały, że niektórym ludziom wystarczy przyłożyć błonę fotograficzną w światłoszczelnej kopercie do czoła, by uwiecznić niektóre nasze wyobrażenia. Jestem głęboko przekonana, że pełne odkrycie wszystkich funkcji trzeciego oka i nasza jego codzienna świadomość stanie się biletem wstępu do bram Złotej Ery.
Przedtem jednak czeka nas jeszcze kilka ważnych zadań.

RATUJMY WIĘC SZYSZYNKĘ!

Ewangelista, św. Mateusz mówił;
„Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle.” (MT 6, 22)
Problem w tym, że w większości przypadków, niestety, tak nie jest! U białych ludzi często obserwuje się złogi wapnia, które nie pozwalają na prawidłowe funkcjonowanie szyszynki. Powszechny niedobór jej wydzielin zaś czyni życie bezbarwnym, nudnym, płaskim i pozbawionym głębi… Tak postrzegany świat jest zniekształcony, depresyjny lub przepełniony stresem i agresją.
W rezultacie czeka nas jałowy, pozbawiony głębi żywot, który popycha ludzi cywilizowanych do nieustannych zakupów i pogoni za przyjemnościami wątpliwej jakości. Głównym winowajcą rozległego zwapnienia szyszynki jest fluor, obecny m.in. w żywności, w napojach ( także w piwie), w wodzie z kranu, w pastach i płynach do zębów…
Dzięki skrupulatnym badaniom, jakie w latach 90-tych przeprowadziła dr Jennifer Luke, wiemy już, że szyszynka jest ewidentnym celem tego pierwiastka. Wprowadzony do organizmu powoli acz skutecznie hamuje aktywność trzeciego oka i blokuje wydzielanie się niezbędnych nam do życia hormonów. To świństwo – mówiąc bez ogródek – robi z szyszynką coś na podobieństwo marskości wątroby – zamienia ją w galaretkę i powoli ZABIJA!

Tak samo szkodliwa jest dla szyszynki rtęć, obecna np. w plombach amalgamatowych. U osób z tymi wypełnieniami po około dziesięciu minutach żucia gumy, ślina zawiera średnio aż 47 mg rtęci na litr. (Norma ustanowiona przez Światową Organizację Zdrowia, WHO, dla wody pitnej to 1 mg rtęci na litr.) Nie chcę się tu rozwodzić, jak bardzo szkodliwa jest rtęć dla całego organizmu, bo lista jest długa i przerażająca, dość że szkodzi szyszynce, byśmy jak najszybciej pognali usunąć ją z organizmu – raz na zawsze. (W wielu krajach Europy od dawna są zabronione). Eco-żarówki dopuszczone przez Unię także zawierają rtęć (jak stare termometry) i po rozbiciu się uwalniają jej opary do otoczenia. W takich sytuacjach musimy natychmiast je wyrzucić i długo wietrzyć po nich pomieszczenie.

Rtęć zawierają także szczepionki, ryby i owoce morza (krewetki, tuńczyk…).
Badania amerykańskiego dziennika Chicago Tribune wykazały, iż owoce morza dostępne w chicagowskich sklepach są tak bardzo skażone rtęcią, że naruszają przepisy dotyczące bezpieczeństwa. U nas także wiele gatunków ryb kwalifikuje się do konfiskaty, a bieżące informacje na ten temat dostępne są w Internecie.
Sami niszczymy swoją szyszynkę przez alkohol, palenie tytoniu i tanią żywność z supermarketów. Szczególnie szkodzą jej niektóre pestycydy, sztuczne słodziki (aspartam K), rafinowany cukier, fenyloalanina, niemal wszystkie sztuczne konserwanty, dezodoranty (zwłaszcza antyperspiranty z toksycznym aluminium), aluminiowe opakowania, środki chemiczne, odświeżacze powietrza, a także spulchniacze, ulepszacze, barwniki ….. i diabli wiedzą, co jeszcze.

Zwapnienie szyszynki jest zjawiskiem naturalnym w procesie starzenia się. Ludziom po 80-tce powoli powinno się odechciewać życia, jednak gdy problem dotyka młodych, cierpi na tym całe społeczeństwo.

JAK JĄ OCALIĆ ?

Skutecznie dekalcyfikuje szyszynkę czysta marihuana, a konkretnie zawarte w niej THC. Inteligentnie atakuje zmutowane komórki, przy jednoczesnym wzmacnianiu zdrowych, dlatego im więcej go spożywamy, tym lepiej działa.
Szczególnie pomocny, a nawet wręcz niezbędny jest magnez i bor (borax) – koniecznie aplikowane jednocześnie.
„Paradoks wapnia” polega na tym, że zamiast lokować się w kościach i zębach, osadza się w naczyniach krwionośnych, nadmiar zaś odkłada się w nerkach, jajnikach lub właśnie w szyszynce. Jednocześnie niedobór wapnia w kościach prowadzi m.in. do osteoporozy.
Mięśnie kurczą się, gdy wapń przenika do komórek, a odprężają się, gdy jest z nich wypompowywany i jego miejsce zajmuje magnez. Ta komórkowa pompa wymaga dużo energii. Jeśli komórki mają mało energii, wapń może gromadzić się wewnątrz komórek. Nadmiar wapnia dodatkowo uszkadza błony komórkowe i utrudnia składnikom odżywczym wnikanie do komórek, zaś odpadom opuszczanie ich. Aby tego uniknąć, nasze ciało potrzebuje stałych dostaw magnezu.
Najlepiej w postaci dodawanego do kąpieli chlorku magnezu (raz w tygodniu, 3 szklanki chlorku na wannę).
Powierzchnia absorpcji przez skórę jest o wiele większa niż w przewodzie pokarmowym.
W ten sposób magnez potrafi odwrócić cały, opisany tu proces zwapnienia tkanek miękkich na rzecz wzmocnienia zębów i kości.
Przy okazji odgrywa bardzo ważną rolę w oczyszczaniu organizmu z toksyn i metali ciężkich. Przyczynia się tym samym do odmłodzenia organizmu i obdarza cudownym samopoczuciem.
Kąpiel można sprowadzić tylko do moczenia stóp ( 2-3 łyżki chlorku magnezu na małą miskę wody, moczyć 30 min., po zabiegu posmarować stopy olejem kokosowym).
Doskonałą metodą jest też stosowanie oliwy magnezowej jako eko-dezodorantu ( chlorek magnezu jest środkiem przeciwzapalnym i działa antyseptycznie).

PRZEPIS: mieszamy drewnianą łyżką 100 g chlorku magnezu CZDA + 100 do 200 g (zależy od wrażliwości skóry) podgrzanej wody destylowanej lub naparu z ziół i źródlanej, czystej wody. Można dodać ulubiony olejek eteryczny i wlać „oliwę” do butelki z rozpylaczem.
Wystarczy psiknąć 2-3 razy pod pachy i delikatnie rozsmarować preparat. Warto po zwykłej kąpieli spryskać tak całe ciało ( przy podrażnieniach można nieco rozcieńczyć oliwę wodą destylowaną, można też z czasem uodpornić skórę). Na koniec warto posmarować się olejem kokosowym. Oliwa magnezowa jest także doskonałym środkiem na stres i obolałe stawy. Można jej używać jako oleju do masażu.
Ale…Uwaga!

Do pełnej skuteczności magnezu w procesie cofania zwapnienia tkanek konieczna jest odpowiednia ilość boru. Przy niedoborze boru do komórek i tak dostanie się za dużo wapnia, którego nie będzie mógł wyprzeć magnez.
Zadaniem boru i magnezu jest przemieszczenie nieprawidłowo rozmieszczonego wapnia do kości.
Boraks, podobnie jak równie zagrożony płyn Lugola, może być też używany do usuwania z organizmu nagromadzonego w nim fluoru i metali ciężkich. Można nim oczyścić organizm, usunąć artretyzm, łuszczycę, próchnicę zębów…
Polecam gorąco artykuł SPISEK W SPRAWIE BORAXU.

Do kąpieli warto dodać także siarkę organiczną. Pierwiastek ten wiąże metale ciężkie jak ołów, rtęć czy kadm i wspomaga ich usuwanie z organizmu.

Jod posiada zdolność do detoksykacji metali ciężkich, przy czym działa wybiórczo, „nie ruszając” tego, czego organizm potrzebuje. Potrafi usuwać z organizmu toksyczne chemikalia jak: fluorki, bromki, ołów, aluminium, rtęć i biologiczne toksyny. Dodatkowo wzmacnia adaptacyjny układ immunologiczny.

Najlepiej spożywać go w postaci płynu Lugola
(patrz: http://vibronika.eu/skazenia.pdf ).
Do usunięcia większej ilości metali ciężkich z całego ciała, w tym także nadmiaru rtęci z tkanki mózgowej, doskonałe są zabiegi chelatacji.
Przydatne są też algi; spirulina i chlorella, a także zioła Cilantro i pędy pszenicy.
Oczywiście trzeba też koniecznie usunąć plomby amalgamatowe (jeśli ktoś je jeszcze posiada).

Z fluorem jest znacznie gorzej. Filtry do wody go nie eliminują, konieczny jest proces odwrotnej osmozy lub destylacji, a ze względu na jego wszechobecność, usunięcie go z diety jest prawie niemożliwe.
Trzeba się więc ratować na wszystkie możliwe sposoby!
Tu warto zaopatrzyć się w czystą wodę do picia i do mycia zębów.
Pasty bez fluoru są już dostępne w sklepach ze zdrową żywnością, można też łatwo produkować własne. Ja używam oleju kokosowego, pół na pół z sodą oczyszczoną, do smaku dodają stevię i olejek miętowy. Można jeszcze dodać kurkumę. – Używać oszczędnie, bo nadmiar sody zdziera szkliwo.
Do wybielania doskonałe jest pocieranie zębów wewnętrzną stroną skórki ekologicznej pomarańczy.
W miejsce płynów do płukania ust, wzorem mieszkańców Zanzibaru warto żuć goździki, które o wiele lepiej spełniają tę funkcję, a przy okazji odkażają cały system pokarmowy.

Dobrym stymulantem gruczołu szyszynki jest surowe kakao i prawdziwa czekolada.
Regenerują ją zioła, takie jak zielona pietruszka, lucerna, bylica, kolendra (najlepiej surowa albo w postaci herbaty z miodem). Niezbędne są witamina, głównie B1 i K.
Dobroczynna jest ekologiczna żywność, najlepiej wprost od rolników. Ayahuasca przekonała mnie, że istnieje wiele aspektów, przemawiających za koniecznością przestawienie się na zdrowe, biologiczne odżywianie.

Aldona Miroński

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s